Burza
Szumią
drzewa, gwiżdże wiatr,
Miga światło, skrzypi dach,
Pada na mnie blady strach...
Błyskawice!
Czarne niebo!
Straszna burza: pada, grzmi!
Ach – bez Ciebie straszno mi.
Znowu
piorun,
znowu huk...
Oj – jak blisko... boję się...
Przyjedź proszę – przytul mnie.
Z
chmur się leje potok łez,
Jęczy niebo, ziemia drży,
Wracaj szybko – smutno mi.
Sama
w domu – to okropne...
Tęsknię, czekam, prawie płaczę,
Czy Cię jeszcze dziś zobaczę?
Strach
mi dusi w gardle głos,
Zmarzłam w tę pioruńską noc...
Chyba schowam się pod koc.
Sen
mnie dopadł... Nie mam sił...
Cóż to?
Świta?
Już po burzy?
Naokoło błoga cisza
Słonko zaraz się wynurzy.
Jestem
jeszcze nieprzytomna...
Chyba widzę Twoją twarz...
Czuję ciepły pocałunek...
„Cześć kochanie! Jak się masz?”
„Hej
– mój skarbie – co się stało?
W oczach widzę łezki dwie?”
‘W nocy była straszna burza
I bez Ciebie – bałam się’.
Mariola
Konca
Warszawa, 22 lipca 2001